Proszę państwa, oto książka w formie koszyka :) To stary skrypt do nauki angielskiego, przez nikogo niepożądany do poszerzania swojej wiedzy. Wizualnie to pożókły ze starości wydruk z ręcznej maszyny do pisania, wykonany na papierze mocno makulaturowym. Ciekawostka, że skrypt nigdy nie był używany, więc poza zżółknięciem nie wykazywał żadnych oznak zniszczenia. Teraz już wykazuje, bo jakiś profan zwinął go w rurki :)
To są właściwie dwa koszyki. Papier był miękki, miał ładny odcień, a po lakierowaniu zmienił odcień na jeszcze starszy. Szkoda, że końcówki rurek odstają kolorystycznie od reszty rurek, bo wyglądają, jakby je ktoś kiepsko posklejał :(
Na DRUGIM zdjęciu kolor przed lakierowaniem.
To drugi koszyk, z dodatkiem ciemnej ulotki.
czwartek, 25 września 2014
wtorek, 23 września 2014
Z pokrywkami
To dwa okrągłe kosze średniej wielkości, w całości skomponowane z serii lidlowskich ulotek. Posiadają pokrywki wedle przepisu Blureco.
Szary kosz ma wymiary takie: szerokość 27 cm, wysokość z uchwytem 24 cm.
Niebieski kosz wyszedł, wbrew naocznym pozorom, praktycznie kwadratowy :) okazuje się, ku mojemu niepomiernemu zdumieniu, że mierzy 27 cm na 27 cm :)))
Szary kosz ma wymiary takie: szerokość 27 cm, wysokość z uchwytem 24 cm.
Niebieski kosz wyszedł, wbrew naocznym pozorom, praktycznie kwadratowy :) okazuje się, ku mojemu niepomiernemu zdumieniu, że mierzy 27 cm na 27 cm :)))
środa, 17 września 2014
Uroki marketingu kolorystycznego
Dlaczego lubię gazetki reklamowe różnych sieci - bo powstają z nich identyczne rurki, nieraz więcej rurek w tym samym kolorze. Poniższe koszyki powstały w całości z gazetek reklamowych sieci Fresh Market (z niewielkim dodatkiem innych rurek w okrągłym koszu). Ulotek było 34 sztuki z jednej edycji. Rurki były w świetnej, bardzo eleganckiej kolorystyce - kremowe, jasnobrązowe i czekoladowo-kremowe. Najwięcej, o dziwo, było kremowych - to nietypowe, bo zazwyczaj marketingowcy kochają kolor niebieski :) Koszyki są dosyć spore, więc zobaczcie, co można zyskać z 34 identycznych gazetek, odrobiny kleju i wyobraźni :)
Robiąc pokrywkę do owalnego koszyka korzystałam z tutoriala BluReco. Korzystam z tego sposobu do wyrabiania każdej pokrywki, nie wymyśliłam jeszcze niczego lepszego :)
Koszyki są jeszcze fotografowane przed lakierowaniem (ciekawostka - po raz pierwszy lakier delikatnie zmienił kolor kremowych rurek na bardziej żółtawy odcień), stąd zdjęcia z lampą błyskową.
Robiąc pokrywkę do owalnego koszyka korzystałam z tutoriala BluReco. Korzystam z tego sposobu do wyrabiania każdej pokrywki, nie wymyśliłam jeszcze niczego lepszego :)
Koszyki są jeszcze fotografowane przed lakierowaniem (ciekawostka - po raz pierwszy lakier delikatnie zmienił kolor kremowych rurek na bardziej żółtawy odcień), stąd zdjęcia z lampą błyskową.
czwartek, 28 sierpnia 2014
Czas w koszu uwieczniony
W poszukiwaniu ciekawych materiałów, z których mogłabym wykonać ciekawy koszyk (lub dwa...) przejrzałam wszystkie swoje papierowe zapasy. Okazało się, że posiadam niewykorzystane, zdezaktualizowane kalendarze, z których pożytku już żadnego nie będzie. Okładki odłożyłam na bok, w razie pomysłu na zupełnie inny projekt, a środek bezlitośnie pocięłam i skręciłam :) Wyszło ciekawie, bo rurki są grube, ale zupełnie matowe. Pomalowałam je półmatowym lakierem do drewna, żeby całkiem efektu nie zatracić. Wyplatanie było bolesne i nieco ślamazarne, bo musiałam sklejać rurki ze sobą w tracie splatania - za sztywne były, żeby się trzymały po prostu wsunięte w siebie. Dla ciekawszego efektu wykorzystałam także mapki z tyłu kalendarza.
To niższy koszyk, wymiary: średnica 15 cm, wysokość 11 cm.
A to wyższy walec. Wymiary: średnica 15,5 cm, wysokość 15 cm.
To niższy koszyk, wymiary: średnica 15 cm, wysokość 11 cm.
A to wyższy walec. Wymiary: średnica 15,5 cm, wysokość 15 cm.
środa, 27 sierpnia 2014
Zielony kosz
Koszyki z owalnym dnem są moimi ulubionymi wzorami do wyplatania. Ostatnio popełniłam owalny kosz w zieleniach, który będzie mi służył idealnie jako kosz w łazience na butle. Wypleciony jest ze sztywnego, kredowego papieru, który odzyskałam z katalogu domów. Palce bolały przy jego zwijaniu, wyplatanie to kolejne wyzwanie, ale efekt ostateczny okazał się bajeczny. Kolorystyka wszystkich rurek jest taka sama, biało-zielono-niebieska, ale układ kolorów się różnił, stąd ciekawy wzór, który ułożył się pod palcami sam. Wymiary kosza: długość 41 cm, szerokość 25 cm, wysokość 14 cm.
środa, 6 sierpnia 2014
Na łonie przyrody
W związku z tym, iż piękne lato mamy tego lata, wykonywanie koszyków staje się zajęciem nieco zaniedbanym. Za to malowanie, lakierowanie to świetne zajęcie na upalne, sobotnie przedpołudnia - siadam wtedy na zacienionym, wschodnim tarasie, rozkładam folię, farby, pędzle i słoiki z wodą. Do tego zimny napój dowolnej proweniencji i w pocie czoła (i innych części ciała również, niestety), dowolny audiobook w uszach rozbrzmiewa...
Dla odmiany - wszystkie poniższe kosze wykonałam z gazet codziennych, sponsorowanych przez uczynnych sąsiadów i przyjaciół. Zdjęcia również są sponsorowane przez mojego przyjaciela, który zajmuje się fotografią na profesjonalnie, posiada profesjonalny sprzęt i dzięki temu koszyki wyglądają znacznie lepiej, niż w rzeczywistości :)
Żółty kosz to było nie lada wyzwanie! Pierwszy tak gigantyczny mój kosz, wymiarami wzorowany na koszu na bieliznę, który posiadam, a który jest trochę ładniejszy od kupki prania, rzuconej luzem. Zrobiłam go już dawno, ale do malowania jakoś nie mogłam się zebrać - zresztą malowaliśmy go na dwie raty, pan mąż i ja, taki to gigant. To też jest pierwszy mój kosz z pokrywą. W związku z tym, iż kosz jest generalnie krzywy (nauka kosztuje), żeby pokrywa pasowała do kosza, musiałam się nakombinować. Kosz nie służy jeszcze na pranie, bo potrzebuje materiału wewnątrz, a że nie posiadam maszyny do szycia, to też będzie nie lada wyzwanie... Wymiary kosza: długość 68 cm, szerokość 40 cm, wysokość 65 cm. Zrobiony z kolorowych stron, bo i tak miał być pokryty szczelnie farbą. Przy tym koszu zrewidowałam swoje poglądy na przyczepianie przęseł do jakiegoś modelu u góry (czemu jestem przeciwna, ze względu na swoje nawyki w wyplataniu), bo ciężkie, podwójne przęsła leciały mi w różne strony. Niestety, modelu nie posiadam, a kosz tej wielkości powinnam była wykonać właściwie na jakimś stelażu...
Dwa brązowe kosze są malowane kawą (a właściwie, budyniem kawowym). Efekt jest różny na każdym koszu, bo zrobione z różnych papierów. Mniejszy kosz z pokrywą jest krzywy i cały czas się zastanawiam, czym go ozdobić, żeby mnie nie denerwował tą swoją krzywizną. Pokrywa nie pasuje do niego zbytnio, bo właśnie jest krzywy, w dodatku to był mój pierwszy raz z farbą kawową i pozwoliłam mu źle wyschnąć... Pokrywa jest w tym wszystkim najładniejsza. Podoba mi się to, że pomalowana kawą gazeta jest tak mokra i plastyczna i można ją lekko wygiąć przy schnięciu. Schnie toto długo, ale olejnica schnie dłużej i niemiłosiernie brudzi. Stanowczo odradzam malowanie koszyków farbą olejną!
Duży kosz miał być prezentem dla przyjaciółki, ale po wizji lokalnej stwierdziła, że musiałaby przebić się do sąsiadów, żeby zmieścić go w mieszkaniu. Wykonałam zatem mniejszy kosz - na zdjęciu jeszcze biały i bez pokrywy - następnie pomalowałam go bejcą. Zdjęcia gotowego produktu zamieszczę później, jak będę je posiadać. Generalnie jestem przeciwna upodabnianiu wikliny papierowej do prawdziwej, ale takie było życzenie przyjaciółki, stąd wyjątek.
Dla odmiany - wszystkie poniższe kosze wykonałam z gazet codziennych, sponsorowanych przez uczynnych sąsiadów i przyjaciół. Zdjęcia również są sponsorowane przez mojego przyjaciela, który zajmuje się fotografią na profesjonalnie, posiada profesjonalny sprzęt i dzięki temu koszyki wyglądają znacznie lepiej, niż w rzeczywistości :)
Żółty kosz to było nie lada wyzwanie! Pierwszy tak gigantyczny mój kosz, wymiarami wzorowany na koszu na bieliznę, który posiadam, a który jest trochę ładniejszy od kupki prania, rzuconej luzem. Zrobiłam go już dawno, ale do malowania jakoś nie mogłam się zebrać - zresztą malowaliśmy go na dwie raty, pan mąż i ja, taki to gigant. To też jest pierwszy mój kosz z pokrywą. W związku z tym, iż kosz jest generalnie krzywy (nauka kosztuje), żeby pokrywa pasowała do kosza, musiałam się nakombinować. Kosz nie służy jeszcze na pranie, bo potrzebuje materiału wewnątrz, a że nie posiadam maszyny do szycia, to też będzie nie lada wyzwanie... Wymiary kosza: długość 68 cm, szerokość 40 cm, wysokość 65 cm. Zrobiony z kolorowych stron, bo i tak miał być pokryty szczelnie farbą. Przy tym koszu zrewidowałam swoje poglądy na przyczepianie przęseł do jakiegoś modelu u góry (czemu jestem przeciwna, ze względu na swoje nawyki w wyplataniu), bo ciężkie, podwójne przęsła leciały mi w różne strony. Niestety, modelu nie posiadam, a kosz tej wielkości powinnam była wykonać właściwie na jakimś stelażu...
Dwa brązowe kosze są malowane kawą (a właściwie, budyniem kawowym). Efekt jest różny na każdym koszu, bo zrobione z różnych papierów. Mniejszy kosz z pokrywą jest krzywy i cały czas się zastanawiam, czym go ozdobić, żeby mnie nie denerwował tą swoją krzywizną. Pokrywa nie pasuje do niego zbytnio, bo właśnie jest krzywy, w dodatku to był mój pierwszy raz z farbą kawową i pozwoliłam mu źle wyschnąć... Pokrywa jest w tym wszystkim najładniejsza. Podoba mi się to, że pomalowana kawą gazeta jest tak mokra i plastyczna i można ją lekko wygiąć przy schnięciu. Schnie toto długo, ale olejnica schnie dłużej i niemiłosiernie brudzi. Stanowczo odradzam malowanie koszyków farbą olejną!
Duży kosz miał być prezentem dla przyjaciółki, ale po wizji lokalnej stwierdziła, że musiałaby przebić się do sąsiadów, żeby zmieścić go w mieszkaniu. Wykonałam zatem mniejszy kosz - na zdjęciu jeszcze biały i bez pokrywy - następnie pomalowałam go bejcą. Zdjęcia gotowego produktu zamieszczę później, jak będę je posiadać. Generalnie jestem przeciwna upodabnianiu wikliny papierowej do prawdziwej, ale takie było życzenie przyjaciółki, stąd wyjątek.
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Komiksowa szarość
Dzień dobry. Mam na imię Joanna. Jestem nałogowym podbieraczem gazetek z Lidla :)
Bardzo poręcznie mi się z nich zwija rurki i plecie koszyki. Jedne edycje są bardziej udane kolorystycznie, inne mniej. W jednej z edycji znalazły się strony z komiksowymi dymkami, na szarym tle. Mój salon posiada jedną jasnoszarą ścianę, więc wypleciony z tychże stronic koszyk stoi pod telewizorem i służy jako przybornik na ładowarki, kabelki, słuchawki i piloty.
Koszyk nie jest duży: średnica to 18 cm, a wysokość 11 cm. Chętnie spotkałabym podobne ulotki raz jeszcze, bo brakuje mi koszyka na klucze i psie oprzyrządowanie do przedpokoju, w tej właśnie kolorystyce.
Bardzo poręcznie mi się z nich zwija rurki i plecie koszyki. Jedne edycje są bardziej udane kolorystycznie, inne mniej. W jednej z edycji znalazły się strony z komiksowymi dymkami, na szarym tle. Mój salon posiada jedną jasnoszarą ścianę, więc wypleciony z tychże stronic koszyk stoi pod telewizorem i służy jako przybornik na ładowarki, kabelki, słuchawki i piloty.
Koszyk nie jest duży: średnica to 18 cm, a wysokość 11 cm. Chętnie spotkałabym podobne ulotki raz jeszcze, bo brakuje mi koszyka na klucze i psie oprzyrządowanie do przedpokoju, w tej właśnie kolorystyce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)